Photos

Photographer's Note

28.05.2008, Chorzow , Poland.

This was the largest venue Metallica has performed at in Poland, as a headlining act. They did perform at the same venue, Slaski Stadium, in 1991 on the Monsters Of Rock Tour together with AC/DC.

Zdążyliśmy już się przyzwyczaić, że każda ich wizyta to wydarzenie rangi niemalże narodowej. Na jeden dzień w życiu statystycznego polskiego metalowca zmienia się dosłownie wszystko. I pod tym względem po środowym wieczorze nic się nie zmieniło.
Metallica to Metallica - nawet jeśli ostatnio nagrywa płyty, które nie do wszystkich przemawiają, na koncertach nadal prezentuje się jak świetnie naoliwiona maszyna. Stąd też trudno było zobaczyć na czyjejkolwiek twarzy grymas rozczarowania - chyba że brakiem piwa w sprzedaży albo występami poprzedzających gwiazdę Mnemic i Machine Head. Oba zespoły zrobiły swoje, ale ich brzmienie pozostawiało wiele do życzenia. Taki już niby los wielu supportów, ale na litość boską... Szkoda zwłaszcza Machine Head, twórcy zeszłorocznego "The Blackening", bez dwóch zdań jednej z najlepszych thrashowych płyt ostatniej dekady. Mimo tych problemów grupa Roba Flynna przyjęta została bardzo ciepło, zwłaszcza zagrany na koniec słynny "Davidian".

Sama Metallica zabrzmiała już na szczęście znacznie potężniej i bardziej zawodowo, mimo że dźwięk momentami wyraźnie gdzieś się gubił, tracąc na mocy i soczystości. Dawało się to we znaki zwłaszcza z tyłu płyty i w sektorach - im bliżej sceny, tym słyszalność była lepsza. Chorzów to dopiero pierwsza odsłona europejskiej trasy, więc jak widać nie wszystko zapięto na ostatni guzik. Ale absolutnie nie oznacza to, że kwartet rozczarował.
Forma zespołu nie budziła żadnych zastrzeżeń. Podobał się zwłaszcza James Hetfield. Dziś to rasowy frontman, z łatwością nawiązujący kontakt z publicznością i świetnie nad nią panujący. Ma teraz więcej wspólnego ze scenicznym gentlemanem niż nabuzowanym rockmanem, rzucającym na okrągło przekleństwami. Wrażenie zrobiła też oprawa koncertu - zwłaszcza wielka scena z trzema telebimami, w tym głównym, umiejscowionym za zespołem. Słowo "za" potraktujmy umownie - takiego kolosa jeszcze w naszym kraju nie widziano. Miał ze 25 metrów długości i z 15 wysokości. Dzięki temu z każdego miejsca stadionu można było bez problemu obserwować, co się aktualnie dzieje na scenie.
Tak zapełniony stadion "nie trafił się” na żadnym polskim koncercie od dawna. Było nawet gęściej niż na zeszłorocznym Red Hot Chili Peppers. Zresztą, bilety sprzedały się dobrych kilkadziesiąt dni przed imprezą - rzecz w przypadku jednodniowego koncertu plenerowego w naszym kraju doprawdy nieczęsta

xkolba, tedesse trouve(nt) cette note utile

Photo Information
Viewed: 2910
Points: 14
Discussions
  • None
Additional Photos by Jerzy Kobylinski (Santiano) Gold Star Critiquer/Gold Note Writer [C: 64 W: 0 N: 154] (2869)
View More Pictures
explore TREKEARTH